Ofiara przemocy domowej? nie. To celiakia.

O insulinooporności, Zdrowie

Ostatnio napisałam na moim Instagramie i fanpage’u wpis na temat moich siniaków na nogach. Temat wywołał spore poruszenie, o czym nawet napisały portale internetowe takie jak HelloZdrowie.pl i Kobieta.Gazeta.pl (artykuły możecie przeczytać TU i TU).

Dlatego zamieszczam ten wpis na blogu, żeby trafił do jeszcze szerszego grona potencjalnych pacjentów, ich bliskich i specjalistów:

Ofiara przemocy domowej? nie. To celiakia.

Zastanawiałam się czy pokazać moje nogi. Ale wielokrotnie opowiadam o mojej historii zdrowotnej (napisałam tez o tym w mojej książce „Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie”), bo wierzę, że to komuś może pomóc.

I tak. Celiakia ma wiele różnych objawów. Jednym z nich są siniaki, zmiany skórne, afty, trądzik, zmiany hormonalne, problemy hormonalne, neurologiczne, psychiatryczne, osteoporoza, a także jest powiązana z insulinoopornością, problemami z gospodarką węglowodanową, anemią i licznymi niedoborami pokarmowymi.

Dla każdego celiaka ta choroba jest trudna. Pamietam, jak zdiagnozowano mi #insulinoopornosc a było to jakieś 9 lat temu, byłam załamana. Myślałam sobie, że to jakiś koszmar. A potem zdiagnozowano mi celiakie i pomyślałam, że cholera jasna, już wole mieć Insulinooporność, którą można wyleczyć, niż celiakie, której wyleczyć się nie da. I będzie z Tobą już do końca życia.

I człowiek stosuje od tych prawie 10 lat dietę bezglutenową (bo na tym polega leczenie) ale jednak zawsze gdzieś ten gluten się przypałęta. I potem są takie kwiatki jak moje piękne, obsiniaczone nogi, które niezbyt dobrze wyglądają w krótkich spodenkach lub sukienkach (chociaż to akurat mam w dupie). Niemniej te siniaki robią się z niczego. Ciężko stwierdzić nawet kiedy i od czego. Po prostu wchodzisz pod prysznic i nagle widzisz, że Twoje ciało zmienia kolor. Staje się kolorowe (trochę jak tęcza).

Są momenty w których ciężko zaakceptować chorobę, w których czujesz totalną bezradność, opadasz z sił. I jest to absolutnie normalne! W każdej chorobie są momenty w których czujemy różne emocje. I mamy do nich prawo!

Jednak bardziej boli fakt, że jest to choroba genetyczna. I odkąd urodziłam starszą córkę, boje się jak cholera czy moje obie dziewczyny nie zachorują. Starszej zrobiłam badania genetyczne w kierunku celiakii. Niestety odziedziczyła po mnie ten piekielny gen… nie oznacza to, że na pewno zachoruje. Ale trzeba być czujnym i co jakiś czas oznaczać przeciwciała, żeby w razie czego w miarę szybko wyłapać początek choroby i działać szybciej niż choroba, która wyniszcza cały organizm. Młodsza córka ma badania jutro 🥺 trzymajcie kciuki!I

Bardzo cieszę się, że działa Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej 🙂 Robicie wspaniałą robotę!